You are currently viewing 13.02.2022 – VI Niedziela Zwykła

13.02.2022 – VI Niedziela Zwykła

VI Niedziela zwykła

13 luty 2022

VI Tydzień zwykły
Rok C, II

Kolor szat : zielony

 

Nie zapomnij o Mszy Świętej.!

Wchodzisz tu by wielbić Boga.

Wychodzisz stąd by kochać ludzi.

Liturgiczne obchody tygodnia:

  • Niedziela (13.02.2022) ➜ VI Niedziela zwykła
  • Poniedziałek (14.2.2022) ➜ Wsp. św. Cyryla i Metodego / św.Walentego  -» poznaj bliżej świętego

1 czytanie (Jr 1, 4-5. 17-19)

Powołanie Proroka

Psalm (Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. Ps 40 [39], 5a))
Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu

2 czytanie (1 Kor 15, 12. 16-20)
Zmartwychwstanie Chrystusa podstawą naszej wiary

Aklamacja(Por. Łk 6, 23ab)
Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

(Łk 6, 17.20-26)
Błogosławieni ubodzy, biada bogaczom

  • Dziś Msze Święte : 07:00, 08:30, 10:00,11:00 – Kościół św. Barbary, 12:00 – z udziałem dzieci, 15:00.
  • Prośba Sanepidu i nasza o zakrywanie maseczką ust i nosa w kościele.

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.

On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».

Historia narodu wybranego jest historią miłości i troski Boga o swoich wybranych. Ta miłość była okazywana na różne sposoby. A kiedy Izraelici odchodzili od Boga, posyłał On ludzi, którzy wzywali do zastanowienia i powrotu do właściwego życia. Słowa proroków miały doprowadzić do ponownego wyboru Boga.

 

Człowiek zawsze staje przed możliwością wyboru. Sam wybiera albo błogosławieństwo, albo przekleństwo. Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli stawia każdego z nas wobec takiej możliwości.

O tym mówi prorok Jeremiasz, podobnie jest w psalmie. Bardzo wyraźnie podaje to Jezus w Ewangelii.

Bycie uczniem Jezusa zobowiązuje do dojrzałych życiowych wyborów. Dojrzałym jest ten człowiek, który potrafi wybrać błogosławieństwo. Często z tym błogosławieństwem związane są cierpienia i trudy. Dojrzały człowiek potrafi zdecydowanie odciąć się od przekleństwa, choćby pozornie jawiło się jako pewne dobrodziejstwo.

Gdzie należy szukać błogosławieństwa i przekleństwa? Prorok Jeremiasz mówi jasno: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce (Jr 17, 5). Natomiast błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją (Jr 17, 7). Stąd rodzi się pytanie: do kogo lub do czego odnoszę moje życie? Co stanowi fundament, punkt odniesienia mojego życia?

Istnieje pokusa, aby te punkty odniesienia budować nie na Bogu, tylko na kimś innym. Niesie to ze sobą wielkie niebezpieczeństwo. Mówił o tym Jezus, przedstawiając historię bogacza. Ten swoje życie budował na dobrach ziemskich. Na końcu tej przypowieści Jezus tłumaczy bezsens, wręcz przekleństwo złożenia swojej nadziei w dostatkach: Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie, komu więc przypadnie to, coś przygotował? (Łk 12, 20). Przerażająca staje się rzeczywistość, którą człowiek może sobie przygotować, czyniąc fundamentem dostatek.

Również takim punktem odniesienia może stać się drugi człowiek. Często sytuacja młodych ludzi jest takim punktem odniesienia poza Bogiem. Narzeczeństwo staje się czasem budowania sobie przekleństwa na chwilę obecną i na przyszłość, bo młodzi popadają w iluzję i próbują budować szczęście na drugiej osobie. Przykładów nie brakuje.

Powraca pytanie: czy pokładam nadzieję w Bogu?

Piękne są opisy przedstawiające rzeczywistość człowieka, który jest zanurzony w Bogu. W Psalmie 1 czytamy: Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, która wydaje owoc w swoim czasie (Ps 1, 3). To jest to odniesienie do Boga. Człowiek zapuścił korzenie życia w Stwórcy, ma szansę owocować. A owocować to znaczy być błogosławionym. Człowiek nie może owocować sam z siebie ani w oparciu o drugiego człowieka, ani o różne układy. Owocować można jedynie w oparciu o Boga. Nawet jeśli pojawi się trudny czas w życiu człowieka – cierpienie czy utrata kogoś bliskiego – Bóg pragnie obdarzać, roztaczać swoje błogosławieństwo. Ale warunek konieczny stanowi to, aby nieustannie odnosić swoje życie do Niego.

Inny obraz przedstawiający to, co się dzieje z człowiekiem, który złożył nadzieję w sobie, przedstawia prorok Jeremiasz: Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście, wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię jałową, słoną i bezowocną (Jr 17, 6). Tak wyglądam, gdy nie buduję na Bogu. Mogę być najbogatszym człowiekiem, posiadać szerokie układy, a w rzeczywistości jestem takim krzewem na pustyni.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi wyraźnie: Błogosławieni ubodzy (…), biada wam bogaczom (Łk 6, 20. 24). To nie jest takie zwykłe przeciwstawienie, że jeśli ktoś jest ubogi, to automatycznie jest człowiekiem błogosławionym. I to nie znaczy, że bogatego spotyka przekleństwo. Chodzi tu o to, co jest tym moim bogactwem? Czy jestem bogaty w rzeczy tego świata, czy w królestwo Boże?

Gromadzimy się na Eucharystii. Jesteśmy podobni do drzewa, które zapuściło korzenie nad płynącą wodą. Zapuściliśmy korzenie w Chrystusie. Możemy się tutaj nasycić, pokrzepić. Szczególnie teraz, przeżywając czas pandemiczny, tego pokrzepienia, umocnienia nam tak bardzo potrzeba.

Wszystkie bogactwa tego świata w postaci ludzi czy rzeczy są niczym wobec chociażby jednej Komunii św. To jest to błogosławione ubóstwo człowieka, które jest zdolne otworzyć się na bogactwo królestwa Bożego. Bez Komunii św. stajemy się jak ten krzak na jałowym stepie.

O co proszę? O głębokie doświadczenie prawdy, że Jezus mi błogosławi

Wyobrażę sobie opisaną scenę: ludzi biednych, głodnych, płaczących, pogardzanych, którzy z odległych stron przychodzą do Jezusa. Postaram się włączyć w ten tłum i przyjść do Niego ze swoimi biedami, wewnętrznymi zranieniami i cierpieniami. Spróbuję oddać Mu to wszystko. Będę słuchał Jego słów.

Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy Jezus wypowiada błogosławieństwa (ww. 20-23)? Szczerze wyznam moje odczucia: pozytywne i negatywne. Co potrafi ę zaakceptować, a z czym nie umiem się pogodzić?

Będę prosił usilnie Jezusa, aby pomógł mi zaakceptować moje cierpienia, małość i ograniczoność. Zawierzę Mu zwłaszcza tę słabość, z którą najbardziej się zmagam. Poproszę, aby dał mi głęboko odczuć radość i szczęście z Jego obecności w moim kruchym życiu.

Które „biada” wprowadza w moje serce najwięcej niepokoju (ww. 24-26)? Co w moim życiu jest największą niewiernością wobec Jezusa? Powiem Mu szczerze o moich kryzysach, zdradach, odejściach.

Uklęknę u stóp Jezusa i będę Go prosił, aby oczyścił mnie z nieuporządkowanych pragnień i skierował wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny na swoją służbę i chwałę.

Zwrócę większą uwagę na każdy znak krzyża, który będę czynił. Uświadomię sobie, że jest w nim ukryta moja modlitwa o Jego błogosławieństwo i ratunek przed każdym „biada”, które na mnie czyha.

 

Krzysztof Wons SDS/Salwator