You are currently viewing 4 września – XXIII Niedziela zwykła

4 września – XXIII Niedziela zwykła

XXIII Niedziela zwykła

04.09.2022

XXIII tydzień zwykły
Rok C, II

Kolor szat : zielony

Nie zapomnij o  dzisiejszej Mszy Świętej.!

Wchodzisz tu by wielbić Boga.

Wychodzisz stąd by kochać ludzi.

Liturgiczne obchody tygodnia:

  • Niedziela (04.09.2022) ➜ XXII Niedziela zwykła

1 czytanie (Mdr 9, 13-18)

Prawdziwa mądrość


Psalm (Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 1b))

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

2 czytanie  (Flm 9b-10. 12-17)

Wszyscy są braćmi

Aklamacja (Ps 119 (118), 135)

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

(Łk 14, 25-33)

Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

 
Linia ozdobna !!!
  • Dziś Msze Święte : 07:00, 08:30, 10:00,11:00 – Kościół św. Barbary, 12:00 – z udziałem dzieci, 15:00.

Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.

Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

Mamy uszy do słuchania i oczy do patrzenia. Dlatego wydaje się nam, że zauważamy to, co wokół nas, nawet jeśli w oddali – to i tak blisko.

 

Nie sposób nie zauważyć tego, co w Rzymie – beatyfikacja papieża Jana Pawła I. Niezbadane wyroki Bożej Opatrzności sprawiły, że wybrany na papieża w dzień Matki Bożej Częstochowskiej już po 33 dniach zmarł. To spowodowało, że trzeba było wybrać kolejnego papieża – tym razem „z dalekiego kraju”. Jaki to miało wpływ na świat i Kościół – każdy wie i pamięta!

 

Zaczął się wrzesień i nowy rok szkolny. Może więcej myślimy o potrzebie mądrości, o której dziś mówił Mędrzec Pański. Dzieci i młodzież mozolnie odkrywają to, co dla starszych jest już jasne. Ten trud zdobywania wiedzy może się w życiu bardzo przydać. Co prawda jesteśmy nauczeni, że teraz mamy wszystko w Internecie, więc wystarczy kliknąć…, ale co by było, gdyby go zabrakło? Przeżyliśmy to zapewne, gdy jakaś poważna burza sprawiła, że przez kilka godzin nie było prądu. Niemal koniec świata!

 

 

Czytaliśmy przed chwilą, że nieśmiałe są myśli śmiertelników (Mdr 9, 14). Ktoś powie, że tu natchniony autor się myli, bo przecież w lipcu podano wiadomość i pokazano zdjęcia, jakie zrobił najnowszy teleskop kosmiczny. Dwanaście, a może czternaście miliardów lat wstecz – zajrzeliśmy w tamten świat!? Możliwe…, a może wcale nie. Może przewidywania nasze zawodne (Mdr 9, 14) – jak ostrzega dziś słowo Boże. Dlaczego nikt albo bardzo niewielu z tych zachwycających się wszechświatem nie chce uznać, że samo z siebie to nie mogło zaistnieć? Dlaczego z takim trudem dzisiejszy człowiek dopuszcza do siebie myśl o Stwórcy. Bo prawdą jest niestety, że teraz nawet wielu wierzących nieszczególnie chce przyjmować wersję, iż to Bóg jest inicjatorem i prawdziwym Autorem wszechświata.

 

Chciałoby się powiedzieć, że dopóki faktycznie nieśmiałe były myśli śmiertelników, było poprawnie. Bóg był Bogiem, a człowiek był stworzeniem, czyli wszystko na swoim miejscu. Dopóki człowiek starał się rozeznać zamysł Boży, dochodził do prawdy. Kiedy zaczął wątpić, zanegował prawdę Bożą, zaczęły się kłopoty na wielu poziomach. Pamiętamy, jak strasznie pomylił się Piłat, gdy nie uznał Prawdy i skazał Jezusa na śmierć.

 

Widzimy, że teraz dzieje się to niemal codziennie i na wielu polach. Ludzie wierzący zaczynają wątpić, czy warto jeszcze trwać w Kościele. Istnieje obawa, że spełnia się to, co kilkanaście lat temu mówił w Berlinie papież Benedykt XVI:

„Kiedy ludzie nie widzą urzeczywistnienia własnych powierzchownych i błędnych wyobrażeń o «Kościele» i własnych «marzeń o Kościele», szerzą się niezadowolenie i narzekania! Milknie nawet radosny hymn «Jestem wdzięczny Panu, że w swej łaskawości wezwał mnie do swego Kościoła», który śpiewały z przekonaniem całe pokolenia katolików” (Msza św. na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. 22 września 2011).

 

Możliwe, że dziś wielu katolików czuje się w Kościele jakoby byli w niewoli. Podobni w tym do Onezyma z drugiego czytania. Źle mu było u Filemona, więc uciekł. Na szczęście spotkał apostoła Pawła i tam zrozumiał, że bycie niewolnikiem u człowieka to nie jest jeszcze największe zło. Dzięki Ewangelii Jezusa Chrystusa znalazł prawdziwą wolność i mógł wrócić do Filemona. Nie wiemy, czy ten posłuchał św. Pawła, by potraktować go jako brata. Pewnie tak…

 

Czy dzisiejsi uciekinierzy ze wspólnoty wiary znajdą kogoś, kto im przedstawi prawdziwy obraz Jezusowego Kościoła i tego, co tracą, odchodząc? Czy znajdzie się mądry „Paweł”, który powie – wróć do Pana swego. Nawet jeśli ci się wydaje, że tam niewola – to w rzeczywistości jest to wolność dziecka Bożego. Potrzeba jednak cierpliwości i zaufania.

 

Dochodzimy do fragmentu Ewangelii, z którą wielu teraz ma niejaki kłopot. Przecież w znakomitej większości nie liczymy, czy mamy dość pieniędzy na zamierzone dzieło, tylko czy bank uzna naszą zdolność kredytową. Do jakich paranoi może dochodzić, niech świadczy sytuacja, o której usłyszałem. Na pytanie dlaczego nie biorą ślubu, mając dwoje dzieci, pada odpowiedź: „Nie mielibyśmy zdolności kredytowej i nie mielibyśmy mieszkania. A tak skoro figuruję sam, to taką zdolność mam…”. Czy to prawdziwe, czy tylko opowiastka – nie umiałem rozeznać wtedy w kancelarii. Ale jestem skłonny uwierzyć…

 

A może trzeba i warto inaczej spojrzeć na tę przypowieść Jezusa. Czy jako naród i jako Kościół w Polsce dobrze policzyliśmy koszty wejścia i bycia w UE? Ktoś powie, że to była życiowa konieczność. Możliwe, ale czy faktycznie aż takim kosztem? To, co dziś „wierchuszka” unijna z nami wyprawia, jakie stawia warunki, jak próbuje pozbawić nas suwerenności co do wewnętrznych decyzji przechodzi ludzkie wyobrażenie. A próba wymuszenia zmian w prawie dotyczącym małżeństwa i rodziny! Podobnie z innymi dewiacjami. Czy mamy ulec? Czy inni nie będą się śmiać – nie przewidzieli tego i teraz mają! Mądry Polak po szkodzie.

 

 

Chyba niestety trzeba przyznać, że zwietrzała nieco „sól” chrześcijaństwa i w wielu sytuacjach trudno orzec, czy naprawdę to jest jeszcze Jezusowy Kościół. Dobra jest sól; lecz jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją zaprawić? (Łk 14, 34). Może powinniśmy zadrżeć? Jednak nie wolno poddawać się rozpaczy – Bóg już niejeden raz pokazał, że potrafi wyprowadzić człowieka z ciemnej doliny zła na szerokie i słoneczne pastwiska, gdzie Ewangelia jest prawdziwym drogowskazem.

 

Niech Maryja wyprasza nam łaskę wierności i cierpliwości w oczekiwaniu aż ścieżki mieszkańców ziemi znów staną się proste – jak zapowiadał Mędrzec w pierwszym czytaniu. Amen.